Czy istnieją wampiry energetyczne?

Głównymi czynnikami chorobotwórczymi są zatrucia jadami wirusów i różnego rodzaju bakterii, środki chemiczne używane w przetwórstwie oraz zanieczyszczone powietrze, a ponadto ciągłe napięcie systemu nerwowego. Bardzo istotną sprawą jest wykrycie przyczyny choroby. Służy temu wiele metod nowoczesnej techniki medycznej, lecz określenie właściwej choroby jak też jej przyczyny czasem bywa bardzo trudne, kosztowne i niejednokrotnie zawodne.

Często choroba jest wykryta zbyt późno, żeby ją leczyć. Pozostaje wówczas podjęcie decyzji o usunięciu organu lub jego części, co jest często zbyt ryzykowne, gdyż w najlepszym przypadku prowadzi do upośledzenia współpracy między organami. Podjęcie leczenia w odpowiednim czasie jest sprawą niezwykle ważną. Jedną z metod wczesnego wykrywania jak też usuwania chorób jest bioenergoterapia. Żeby zrozumieć istotę postrzegania i możliwość pomocy metodą bioenergoterapii, trzeba sobie uświadomić, że była ona stosowana od zarania dziejów, kiedy to człowiek miał do dyspozycji wyłącznie serdeczność bliskich i mógł korzystać z naturalnych środków leczniczych, w które wyposażyła go przyroda. Wielu ludzi, którzy opiekują się osobami starszymi lub chorymi, zadaje mi pytanie: czy przypadkiem nie z powodu takiego starszego lub chorego człowieka oni sami zaczęli chorować? Dlaczego dotychczas byli zdrowi, a teraz ciągle coś im dolega? Zobaczmy, co o wpływie prądów biopola na zdrowie pisze legendarny polski uzdrawiacz, ksiądz Andrzej Klimuszko. “Człowiek jest integralną częścią społeczności, musi zatem się stykać przelotnie lub stale z różnymi osobnikami, których biopola są albo pozytywne, albo negatywne. Należałoby raczej, w miarę możliwości, unikać osobników, którzy na zasadzie praw próżni bezwiednie nas “wampirują„.

Do takich należą słabsi psychicznie i fizycznie, chorzy i starzy. Czy jednak ludzi słabych należy i wolno unikać? Etyka międzyludzka nakazuje brać w obronę i pod opiekę słabych, niedołężnych, chorych (nawet nieuleczalnie), nie szczędząc trudów i wielkich poświęceń. Owszem, można unikać jednostekaspołecznych, aby oszczędzić sobie przykrości. Jeszcze bardziej powinniśmy unikać zespołów osobników o głębokiej próżni psychicznej, bo tacy nas eksploatują z potencjałów naszych zdrowych bioprądów i biomagnetyzmów. Nasze dobroczynne bioprądy powinniśmy przekazywać ludziom dobrej woli, dla ich dobra. Jak wiadomo, prądy biopola ludzi młodych oraz osobników silnych i zdrowych regenerują starsze i słabsze organizmy, zatrzymują w dużej mierze proces starzenia się przez sam kontakt z nimi. Psychologowie głoszą, że ciągle przebywanie ludzi starszych wśród młodych chroni przed wczesnym starzeniem i niedołęstwem. Nikt nie umie jednak wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje. Starszy mężczyzna, gdy będzie często odbywać spacery z młodą kobietą, uchowa znacznie dłużej swój młody wygląd. To samo odnosi się do kobiety. Oprócz sił biopola, pozytywnych lub negatywnych, które każdy człowiek posiada, występuje jeszcze, tylko u niektórych jednostek, inna jakaś energia, którą nazwaliśmy biomagnetyzmem. Czy biomagnetyzm pokrywa się jeszcze z innymi prądami biopola, czy jest to energia innego rodzaju, nie wiadomo dokładnie. Pewne natomiast i ważne jest to, że magnetyzm jest “potężnym środkiem leczniczym”.

Moje osobiste praktyki i poglądy przeświadczyły mnie, że ciała słabszych i chorych są zablokowane nadmiarem chorobowych jonów dodatnich; dopiero po wielokrotnym oczyszczeniu ich przez bioenergoterapeutę może zacząć swobodnie przepływać energia ich życia. Całkowity brak wolnego przepływu energii zablokuje i skurczy cały organizm, co w konsekwencji spowoduje śmierć. Uwolnienie się od blokad umożliwi powrót do zdrowia, poprawi samopoczucie i zapewni długowieczność.